OSTRÓDA — Dyrekcja ZOZ przyznaje: 12-milionowa strata była warunkiem dotacji. Lekarz dostał premię za szybkie przepalenie funduszy. Pacjenci to tylko przeszkoda w księgowaniu, leczenie odbywa się między fakturami. Urzędnicy cieszą się z długu, bo to jedyny sposób na utrzymanie stanowisk. "Każdy wyleczony pacjent to mniej pieniędzy na koniec roku. Musimy chorować, żeby przetrwać" — mówi rzecznik Marek Nowak.