WARSZAWA — Prokuratura Krajowa poinformowała, że obraźliwe określenia padające z mównicy sejmowej uznaje się za wiążące diagnozy psychiatryczne. Urzędy państwowe mają obowiązek honorować słowa posłów jako oficjalne orzeczenia lekarskie. Decyzja ma usprawnić obieg dokumentów.

— Obywatel i tak nie zna się na swoim zdrowiu lepiej niż polityk — mówi rzecznik Prokuratury. — Jeśli ktoś usłyszy w Sejmie, że jest wariatem, to dla ZUS-u jest już pacjentem. Oszczędzamy czas i papier.