WARSZAWA — Sąd Najwyższy potwierdził w środę, że Jacek Bilewicz sprawuje urząd zastępcy prokuratora generalnego wyłącznie na podstawie ogólnego wrażenia panującego w budynku Prokuratury Krajowej, że tak właśnie jest. Wrażenie to opisano w uzasadnieniu jako „utrwalone, lecz niemające skutków prawnych".

Jak wynika z akt sprawy, Bilewicz od miesięcy wydawał polecenia, podpisywał pisma i uczestniczył w naradach, opierając się na zbiorowym przekonaniu współpracowników, że ktoś go chyba gdzieś mianował. Nikt nie sprawdzał.

Rzecznik Prokuratury Krajowej zapewnił, że decyzje podjęte przez Bilewicza pozostają „operacyjnie obowiązujące do chwili, gdy ktoś oficjalnie wyrazi wątpliwość", i wezwał pracowników do dalszego wykonywania jego poleceń „w trybie grzecznościowym".